OPPOsite

Oppositr nr 2

Strategie trickstera w praktyce artysty
i kuratora

Janusz Antos / Artysta i biblioteka. Bibliofilia we współczesnej sztuce polskiej

W otwartym wiosną 2011 roku Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie (MOCAK), przy powstającej w nim muzealnej bibliotece, swoje miejsce znalazła większa część księgozbioru wybitnego historyka i krytyka sztuki prof. Mieczysława Porębskiego. Do MOCAK-u trafiła licząca około czterech tysięcy woluminów biblioteka z gabinetu profesora w jego krakowskim mieszkaniu (istnieją jeszcze dwa mniejsze księgozbiory w Warszawie i Ustroniu), a także kilkadziesiąt znajdujących się w nim dzieł sztuki, z których większość Mieczysław Porębski otrzymał w darze od zaprzyjaźnionych z nim artystów. „To była moja kolekcja. Nie kolekcjonowałem - jak wyjaśniał Porębski - dzieł [sztuki], tylko książki. [...] Wszystkim rządził przypadek, przypadek ukryty we mnie, którego nie chciałbym ujawnić, tylko zachować go w tajemnicy”1. Walter Benjamin w eseju Rozpakowuję swoją bibliotekę konstatuje, iż każda pasja znajduje się na granicy chaosu, lecz pasja kolekcjonera graniczy z chaosem wspomnień; „przypadek, los, które na moich oczach przenikają przeszłość, są potajemnie obecne w zamęcie książek”2. Uratowane przed rozproszeniem książki, dzieła sztuki oraz meble zgromadzono w specjalnie na ten cel przeznaczonym pomieszczeniu, którego aranżacja (autorstwa jego syna Jerzego Porębskiego) nawiązuje do wnętrza gabinetu sędziwego historyka i krytyka sztuki. Jak na razie panuje tam porządek, stół do pracy jest pusty. Bibliotekę prof. Porębskiego i znajdujące się w niej dzieła sztuki, stanowiące swoistą instalację, możemy oglądać przez szyby jako jedną z muzealnych ekspozycji, przykład gabinetu wybitnego historyka sztuki z drugiej połowy XX wieku (ekspozycje takie znamy z muzeów historycznych czy biograficznych).

Natomiast w pustych jeszcze pomieszczeniach Biblioteki MOCAK-u otwarto wystawę Bibliophilia Maurycego Gomulickiego. Karol Sienkiewicz pisząc o bibliotece profesora Mieczysława Porębskiego w swojej politycznie poprawnej recenzji z otwarcia MOCAK-u zauważa: „Szkoda tylko, że ambitny projekt został już na wstępie ośmieszony prawdziwym kuriozum - wystawą »Bibliophilia« Maurycego Gomulickiego. Jego koncepcja »kultury rozkoszy« przybrała tym razem formę »wiosny w bibliotece«. Na fotografiach młode, ponętne modelki pozują w bikini z tomami w ręce, na tle półek pełnych książek. Mają ucieleśniać »świeżość doświadczenia biblioteki«. Ważne nie musi znaczyć poważne, musimy powtórzyć za artystą. Ale czy niepoważne musi oznaczać jawnie seksistowskie?”3. Seksistowskie (to częsty zarzut wobec sztuki Gomulickiego) fotografie młodych kobiet w bikini na tle regałów z książkami przed wejściem do Biblioteki prof. Mieczysława Porębskiego wydają się być czymś nie na miejscu. Czyżby Maurycy Gomulicki i kurator jego wystawy Adam Mazur okazali się być łobuzami, chuliganami, szachrajami czyli tricksterami? Jednakowoż od razu zauważmy, że prezentując postawę tricsterską chronią wysokie wartości przed skostnieniem. Natomiast polityczna poprawność recenzenta rozbraja strategię artysty oraz kuratora, a postawiony zarzut seksizmu piętnuje głęboko erotyczną naturę trickstera, jego nienasyconą seksualną namiętność. W tym miejscu może warto przypomnieć, iż Jerzy Nowosielski ofiarowując w latach siedemdziesiątych XX wieku Bibliotece Głównej ASP w Krakowie obraz, wybrał jeden ze swoich aktów, który od tej pory jest ozdobą bibliotecznej czytelni. Dokumentując jego przekazanie w Liber Benefactorum wpisał go pierwotnie łobuzersko jako Striptease. Tytuł ten jednak przekreślił, decydując się ostatecznie na bardziej konwencjonalny Akt (tytuł utrwalony w kulturze, a zwłaszcza w akademickiej tradycji). Przychodzi mi na myśl jeszcze jedno luźne skojarzenie, prof. Mieczysław Porębski napisał kilka lat temu esej do katalogu wystawy części kolekcji Starmachów Klasycy i dziewice w Muzeum Narodowym we Wrocławiu4. Dziełom klasyków abstrakcji towarzyszyły nieskazitelne tradycyjnie upozowane akty Marty Deskur z serii Dziewice z 2002 roku. Tytułowe Dziewice były w stanie błogosławionym.

Intelektualiści lubią otaczać się pięknymi kobietami, żeby przypomnieć o relacji bright and beautiful. Małgorzata Komza, zauważa, iż w wielu rozważaniach o wielbicielach książek pojawiają się porównania ich uczuć do fascynacji kobietami, do tracenia dla nich głowy5. Francuski historyk i filolog, prekursor romantyzmu, bibliotekarz, bibliograf i miłośnik ksiąg Charles Nodier w swej charakterystyce różnych kategorii miłośników książek L’Amateur de livres, opublikowanej w dziele Les Français peints par eux-mêmes, wydanym u Curmera w Paryżu w 1841 roku6, jak relacjonuje Komza, na pierwszym miejscu stawiał miłośników o najczystszych intencjach, jakimi są bibliofile. Nodier charakteryzując ich, zauważał, że kochają oni książki, jak kochanek portret swej kochanki7. Inny francuski miłośnik książek, pisarz i bibliotekarz Paul Lacroix, który swe dzieła popisywał Bibliophil Jacob albo P. L. Jacob, bibliophil w swym tekście Les Amateurs de vieux livres, opublikowanym w dwu numerach z 1840 i 1841 roku Bulletin du bibliophile stworzył swoją typologię miłośników książek. Bibliofile to ludzie znajdujący się na szczycie8. Lacroix pisał również o bibliomanach-zbieraczach skarbów, którzy książki traktują jako kochanki, dla których biblioteka jest serajem, do którego nawet eunuch nie ma wstępu9.

„Bibliotekę - stwierdza Maurycy Gomulicki - traktuję tak jako źródło, jak i tło dla fantazji, jako miejsce rozlicznych inicjacji. Zapach kurzu i marzenia o dziewczętach doskonale koegzystują w mojej świadomości. Do dziś przyłapuję się na tym, że kiedy oglądam zdjęcia pornograficzne, których tłem są książki, zamiast skupić się na rozkosznie prężących się ciałach, zaczynam odcyfrowywać tytuły na półkach. Książki to nie tylko zawarta w nich wiedza - dla mnie są one przede wszystkim źródłem przyjemności”10. Działania artystyczne Gomulickiego podporządkowane są kategoriom przyjemności i rozkoszy. Artysta fotografując młode atrakcyjne kobiety w bikini na tle regałów z książkami prowadzi odświeżającą grę z seksualnym pożądaniem w miejscach, które zazwyczaj nie kojarzą się z erotyką. Posługując się jednakowoż strategią erotycznego pobudzenia (alter ego trickstera jest fallus) przyznaje, iż kiedy widzi na pornograficznym zdjęciu nagą kobietę na tle książek, zwycięża w nim czytelnik i zaczyna odczytywać z grzbietów książek ich tytuły.

Projekt Bibliophilia (podczas realizacji określany jako „wiosna w bibliotece”) Maurycego Gomulickiego zadedykowany został pamięci jego dziadka Juliusza Wiktora Gomulickiego (1909-2006), historyka literatury polskiej, edytora, eseisty, którego olbrzymia biblioteka „humanisty i ducha niesfornego, amatora kuriozów i wielbiciela »pięknych pań«” stanowiła „realne tło” dzieciństwa i młodości artysty. Juliusz Wiktor Gomulicki z kolei był synem Wiktora Gomulickiego (1848-1919), poety, powieściopisarza, krytyka literackiego, bibliofila i kolekcjonera. Po śmierci dziadka Maurycy Gomulicki stanął przed koniecznością skonfrontowania się z bibliofilską spuścizną. „W ciągu ostatnich lat miałem okazję - wspominał - zmierzyć się z wolumenem jego [Juliusza Wiktora Gomulickiego - przyp. J.A.] biblioteki - pożegnanie z nią było procesem tyleż żmudnym, co trudnym emocjonalnie - musiałem zdekonstruować coś, co było jednym z nielicznych »constansów« w moim życiu”11. Żałobie po bliskiej osobie towarzyszyło rozproszenie jego cennej biblioteki, w której artysta dorastał. Maurycy Gomulicki ze swymi przyjaciółkami skatalogował księgozbiór dziadka. Większość książek (ok. 7 tys.) przekazał do bibliotek publicznych, sobie zachował około 2500 książek, które, jak pisał: „zainteresowały mnie tak ze względu na znaczące tytuły, jak i partykularnie atrakcyjną, »nowoczesną« szatę graficzną”12. Fotografie do projektu Bibliophilia przedstawiające młode kobiety (przyjaciółki artysty lub modelki) w bikini na tle regałów pełnych książek zrobione zostały w bibliotece Juliusza Wiktora Gomulickiego, bibliotece artysty, warszawskim antykwariacie Logos, meksykańskim antykwariacie Mauricio Lopeza oraz w bibliotece nieżyjącego już meksykańskiego intelektualisty Jaimego Garcíí Terrésa. Na wystawie Bibliophilia w MOCAK-u pokazano z nich wybór 14 fotografii. Po zapoznaniu się z okolicznościami ich powstania okazuje się, iż ta „wiosna w bibliotece” podszyta jest silnie jesienią.

Bohaterem Przyjemności tekstu13 Grzegorza Sztwiertni, jakże odmiennego przykładu bibliofilii w sztuce, jest Stary Bibliotekarz, postać na pierwszy rzut oka aseksualna, choć jak się dalej okaże obdarzona dużym seksualnym apetytem. Wideo powstało na przełomie kwietnia i maja 2007 roku na potrzeby majowego pokazu w Galerii Jednej Książki, działającej w Bibliotece Głównej ASP w Krakowie. Jego senna i lunatyczna akcja - praca utrzymana jest w konwencji onirycznej - dzieje się we wczesnomodernistycznym wnętrzu Biblioteki Głównej ASP w Krakowie, dawniej biblioteki nieistniejącego od ponad półwieku Muzeum Techniczno-Przemysłowego, które założone zostało w 1868 roku. Już sam bezcielesny i ulotny obraz wideo ma w sobie coś hipnotycznego, podobnego do sennego marzenia14. W pracy Sztwiertni, kojarzącej się nieodparcie z Umarłą klasą Tadeusza Kantora, w lunatycznym śnie po pustej bibliotece wywołującej melancholijny smutek spaceruje nocą w pasiastej piżamie i pantoflach Stary Bibliotekarz, „obłędny lunatyk w którego wcielił się Wielki Pan Andrzej”15. Doświadczając w bibliotecznej samotnej przestrzeni przyjemności tekstu, którym staje się biblioteka. Grzegorz Sztwiertnia znany jest ze swych medycznych (w tym psychiatrycznych) obsesji rozgrywanych w polu sztuki. W jednym z jego tekstów czytamy: „«kolekcja» czy «zbiór» to oznaki jakiejś choroby, która prowadzi do zaniku «uczuć wyższych», przeciwieństwo zdrowego rozsądku”16. Do opisu atmosfery tego wideo można by przytoczyć komentarz artysty do innego z jego projektów: „W powietrzu czuć chorobę”. Postawmy diagnozę. W Przyjemności teksu chorobą jest bibliofilia. Przy okazji tricksterskich strategii, zauważmy, iż jednym z dalekich antenatów Sztwiertni, zważywszy na jego medyczne obsesje, jest Stańczyk, renesansowy nadworny błazen, który chodził z obwiązaną twarzą symulując chorobę (ból zęba) i zbierając od ludzi porady medyczne. Sztwiertnia w swej sztuce, bardzo często posługuje się konfabulacją i symulacją.

Nocne sam na sam Starego Bibliotekarza w Bibliotece z bibliotecznym księgozbiorem (Stary Bibliotekarz ociera się o katalog, pieści karty katalogowe, książki, biblioteczne meble) jest dla niego źródłem przyjemności. Mamy tu do czynienia z samotną przyjemnością bibliotekarza-kolekcjonera, fetyszysty czy frotteurysty, rozkoszującego się w nocy swoją biblioteką. Jak wiadomo somnabulizm jest przedstawieniem procesu twórczego. Ponad sto lat temu, sformułowano tezę o symbolicznym charakterze wizji sennych oraz tezę o podobieństwie między twórczością senną i twórczością artystyczną, wskazując zarazem na ich uzależnienie od podświadomości17. Wykreowanie przez Grzegorza Sztwiertnię w Przyjemność tekstu nastrojowej, a zarazem nieco tajemniczej i niesamowitej aury z „poruszającym się jak we śnie” po bibliotece Starym Bibliotekarzem służy funkcji sugestywno-hipnotyczno-usypiającej. Sztuczny sen somnabuliczny stosowany terapeutycznie był drogą do wniknięcia w ludzką psychikę. Ze swych sennych wizji w czasie ich trwania somnabulicy zdawali bezpośrednią relację. Somnabulizm jest dla Grzegorza Sztwiertni, artysty „chorób ducha”, jedną z tych przypadłości, w których duch wyraża się przez ciało.

Obrazowi w Przyjemności tekstu towarzyszą czytane nieporadnie i bez zrozumienia zza kadru przez Wielkiego Pana Andrzeja wybrane przez artystę fragmenty z Przyjemności tekstu Rolanda Barthesa. Równocześnie na ekranie pojawia się angielskie tłumaczenie odczytywanych partii książki (subtitles). Jest to, jak zauważyła Ewa Małgorzata Tatar „(nie)przyjemność tekstu”18. Niemożność odnalezienia się w języku. Według Jolanty Anteckiej „Film Sztwiertni «Przyjemność tekstu» tytuł i cytaty tekstowe wziął z książki Barthes’a, ale to, co ważne, rozgrywa się poza tekstem”19. Z kolei Izabela Kopania zauważa: „Zarówno tytuł, jak i główny wątek pracy Sztwiertni odnosi się do książki Rolanda Barthesa. Tam pojawia się kluczowe dla filmu porównanie tekstu do ciała. W realizacji Sztwiertni pozycję tekstu zajmuje miejsce. Po bibliotece snuje się starszy człowiek, ubrany w pasiastą piżamę. Z namaszczeniem dotyka książek, mebli, wchodzi w bezpośrednie kontakty z przestrzenią. Dotyk jest tu dotykiem bardzo intymnym, wręcz erotycznym. Tak jakby biblioteka była nieodłączną częścią wędrującego lunatyka, komplementarnym wobec niego ciałem. Budując intrygującą relację między miejscem/ciałem a odczuciem miejsca, artysta przenosi ją na płaszczyznę emocji. [...] Zaprzedany bibliotece żyje w stworzonym przez siebie świecie, który bez określającego go miejsca stałby się przestrzenią emocjonalnej bezdomności”20. Natomiast Małgorzata Butterwick pisała: „wideo Grzegorza Sztwiertni - w typowo dla artysty hermetycznym klimacie odrealnionej, symulowanej psychozy - odwołuje się do naszego zniewolenia przez język. [...] W połączeniu z tytułem «Przyjemność tekstu» obraz wskazuje na oniryczno-onanistyczny charakter obcowania z językiem jako narzędziem poznania,[...] Nie czujemy w tej pracy cierpienia, ale błyskotliwy intelektualny żart, a nawet pocieszenie, że zaburzenie normatywnej równowagi może wzbogacać pewne sfery życia, choć odciągać od innych”21.

Jak wiemy z komentarza artysty O „Przyjemności tekstu” - paręsłów autora, głęboko zapadło mu w pamięć pouczenie Susan Sontag o potrzebie erotyzmu w kontakcie ze sztuką. Roland Barthes opublikował Przyjemność tekstu w 1973 roku (polskie tłumaczenie ukazało się w 1997 roku)22. W tej niewielkiej książce Barthes upomniał się o przyjemność (opis doświadczenia rozkoszy erotycznej), którą doświadcza czytelnik w trakcie lektury, co zazwyczaj zupełnie pomijano w tradycyjnych ujęciach teoretycznych. Francuski poststrukturalistyczny literaturoznawca i krytyk zrezygnował z takich tradycyjnych kategorii teoretyczno-literackich jak „dzieło”, „interpretacja”, „autor”, „prawda”, zastępując je takimi kategoriami jak „tekst”, „lektura”, „czytelnik”, „przyjemność”, zwiększając tym samym twórczą aktywność czytelnika. Barthes przechodząc ze strony nauki o literaturze na stronę literatury przechodził od prawdy do przyjemności. Lektura tekstu literackiego ma przede wszystkim sprawić zmysłową (nawet erotyczną) przyjemność23.

Jako support w pokazie w Bibliotece Głównej ASP w Krakowie, zaproszony przez Grzegorza Sztwiertnię, brał udział Hubert Czerepok, artysta, który jest autorem kilku prac wideo poświęconych bibliotece. Poddał w nich instytucję biblioteki, stosując przy tym tricksterskie strategie, krytycznej analizie, przeinaczając radykalnie jej podstawowe funkcje. W jego wideo Protection z 2001 roku książki, wykorzystując zasadę inwersji, niczym ciężary w siłowni służyły ćwiczeniu sprawności fizycznej (a nie sprawności umysłowej). W Bibliotece z 2003 roku Czerepok pokazał czytelnika, który tracąc zainteresowanie czytaną książką w końcu nad nią zasnął. Biblioteka zamiast miejsca służącemu lekturze stała się miejscem wypoczynku oraz snu. Jednakowoż biblioterapia (w tym sen czytelnika w bibliotece) jest jedną z istotnych funkcji biblioteki. Nie czym innym jak formą biblioterapii jest przecież lunatyczny sen Starego Bibliotekarza w wideo Sztwiertni. Po krytycznych analizach Czerepoka przyszedł czas na ostateczne anarchistyczne rozwiązanie, zapis eksplozji. Z przynależną strategii found footage popkulturową „piracką metafizyką”. W Bibliotece Głównej ASP w czasie pokazu Przyjemności tekstu Grzegorza Sztwiertni zaprezentowana została na bibliotecznym komputerze praca wideo (wygaszacz ekranu) Huberta Czerepoka Library Save Saver, 1970 - 2002, apokaliptyczny obraz eksplozji z unoszącymi w powietrzu płonącymi książkami. „Całość sprawiała - pisała Ewa Łączyńska - wrażenie wielkiej orgii uwolnienia książki, tekstu, słowa”24. W kontekście apokaliptycznej pracy Czeropoka Przyjemność tekstu Sztwiertni należy odczytywać jako swego rodzaju hommage dla Starego Bibliotekarza lunatykującego po bibliotece, elegię dla odchodzącej na naszych oczach cywilizacji Guttenberga. W somnabulicznym zachowaniu Starego Bibliotekarza (analogon twórczości) zaobserwować można pewne cechy melancholii. Artysta odnosząc się do motywu biblioteki tworzy melancholijny, jednakowoż nie pozbawiony lekkiej ironii obraz przemian zachodzących we współczesnej kulturze, a zarazem portret Starego Bibliotekarza jako przedstawiciela całej formacji, która była związana ze starą biblioteką, panującą w niej atmosferą i kulturą książki, które odchodzą na naszych oczach. Kres specyficznego mikrokosmosu, który jeszcze się w niektórych miejscach zachował. Francuski badacz Marc Augé, zgodnie z tytułem swojej książki25, w postępującej fikcjonalizacji świata zauważa wybuch „wojny snów”. „Sny i mity są zagrożone - jak pisze referujący tezy Marca Augé Hans Belting - przez «totalną fikcję», która uzurpuje sobie prywatne obrazy i rozkłada kolektywne mity”26.

Prace Kamila Kuskowskiego postrzegane są jako postkonceptualne refleksje nad malarstwem. Wystawa Uczta Malarstwa pokazana w łódzkiej galerii Atlas Sztuki na przełomie 2007 i 2008 roku składała się z dwóch części umieszczonych w osobnych przestrzeniach. W pierwszej z nich Kuskowski zaaranżował na stołach martwe natury z przedmiotów i wiktuałów spożywczych. „W słowie »uczta« - jak mówił o swojej wystawie artysta - słyszymy: ucz-ta malarstwa. To prowadzi w stronę sali z albumami, które wielu uczą malarstwa”27. Uczta Malarstwa Kuskowskiego jest refleksją o malarstwie, a może przede wszystkim o albumach malarstwa, refleksją o malarskim dziele zreprodukowanym w książce, a zarazem kolejnym przykładem biblioflii. W istocie ta instalacja jest niewielką biblioteczką ekskluzywnych katalogów i książek o malarstwie, wydanych przez sławne muzea i galerie oraz renomowane wydawnictwa. Każdy z tych bogato ilustrowanych katalogów wielkich mistrzów, każdą książkę z reprodukcjami prac sławnych malarzy oprawiono w ramy (jednakowoż można je wyjąć z tych ram i przejrzeć podobnie jak książkę w bibliotece czy księgarni). Oprawione w srebrzone lub złocone ozdobne ramy grzbiety książek z nazwiskami malarzy i autorów są niczym obrazy w galerii obrazów. Kuskowski w swoim projekcie kontynuuje i rozwija podejmowane wcześniej w sztuce m.in. przez Johna Baldessariego zagadnienie pararegonu (obramienia)28. Stworzył obrazy z realnych przedmiotów. Jak opisuje to artysta: „Książka o obrazach, która staje się obrazem to, moim zdaniem, bardzo przekorna sytuacja”29. To przecież wyznanie trickstera.

Niezwykle „estetyczna” Uczta Malarstwa Kamila Kuskowskiego z oprawionymi w ozdobne ramy książkami oraz katalogami z reprodukcjami malarstwa stworzona została siedemdziesiąt lat po wpływowym tekście Waltera Benjamina Dzieło sztuki w dobie reprodukcji technicznej, powstałym w latach trzydziestych XX wieku. Zmiany techniki reprodukcji i jej masowość zmieniają nie tylko odbiór, ale i sam charakter sztuki. „Wyłuskanie przedmiotu z łupiny, zburzenie aury, jest wyróżnikiem - pisał Walter Benjamin - percepcji, której »wyczulenie na jednorodność na świecie« urosło do tego stopnia, że za pomocą reprodukcji wydobywa ją nawet z rzeczy niepowtarzalnych”30. Kuskowski należy chyba do ostatnich roczników, które poznawały arcydzieła malarstwa europejskiego tylko za pośrednictwem reprodukcji w książkach, zwłaszcza albumowych. Młodsze pokolenia poznają je już wpierw za pośrednictwem internetu. Tradycyjnie rozumiana papierowa książka, która cały czas ma się dobrze, zapewne przetrwa proces cyfryzacji oraz usieciowienia współczesnych społeczeństw, stanie się jednakowoż czymś ekskluzywnym. Powracające co pewien czas obawy, iż nowe formy książki wyeliminują tradycyjną jej postać nie są niczym nowym. Biblioteka Kuskowskiego z drogimi książkami oprawnymi w ozdobne złocone czy srebrzone ramy jawi się właśnie jako coś elitarnego. Artysta uważa, iż „książka i sztuka mają dużo wspólnego”31. Dokonuje znaczącej inwersji, książkę doby reprodukcji technicznej czyni obrazem. Stwierdza : „Na tej wystawie mówię: teraz ten album robię dziełem sztuki”32. „Rama stanowi tu próbę - jak zauważa Jarosław Lubiak - okiełznania nadwyżki”33. Warto przy tym zwrócić uwagę, iż Kuskowski w swojej niezwykle „estetycznej” galerii obrazów stworzonej z traktowanych jako dzieła sztuki albumów z reprodukcjami wielkich mistrzów zrównał ich wszystkich właśnie na poziomie czysto estetycznym. Kuskowski jest również autorem malarskich prac Obrazy sztuki przedstawiających powiększone grzbiety znanych książek o sztuce, przykładowo jak Nadprzyrodzone Malraux. Pomiędzy Ucztą Malarstwa a Obrazami sztuki zachodzi relacja inwersji. Prace te były eksponowane razem na wystawie Kuskowskiego M jak malarstwo w Galerii Malarstwa ASP w Krakowie w 2010 roku. Jeśli Malraux masową reprodukcję techniczną wykorzystał do stworzenia „muzeum bez ścian” to paradoksalnie Kuskowski swoje prace w Uczcie Malarstwa umieścił w „estetycznie” pomalowanej ścianie, w której widoczne na grzbietach oprawnych w ozdobne ramy książek napisy z nazwiskami artystów można traktować jako swego rodzaju epitafia.

Z kolei autorem fotograficznej instalacji Biblioteka jest Nicolas Grospierre, chłodny i analityczny fotograf architektury, wielbiciel estetyki późnego modernizmu i brutalizmu, zaliczany do tzw. nowych dokumentalistów. Twórca konceptualnych projektów, w których wykorzystuje fotografię do przedstawiania idei. Jego Biblioteka to metaforyczna realizacja (metafora świata jako biblioteki czy księgi) inspirowana opowiadaniem Biblioteka Babel z 1941 roku argentyńskiego pisarza Jorge Luisa Borgesa, który w latach 1955-1973 pełnił funkcję dyrektora Biblioteki Narodowej Argentyny w Buenos Aires. W prozie Borgesa rozważania nad czasem i przestrzenią, nieśmiertelnością i aktem tworzenia przepojone są sceptycyzmem, natomiast obsesyjnie powracające symbole (labirynt, biblioteka, zwierciadło) ukazują względność wszelkich prawd i systemów filozoficznych. Urodzony i mieszkający w bibliotecznym magazynie narrator Biblioteki Babel tragicznie pewny, iż każda możliwa książka już istnieje, docieka, czym właściwie jest nieskończona Biblioteka. Podaje on, że każda z sześciobocznych sal połączona jest w poziomie z dwoma innymi, a w jej środku znajduje się otwór w którym „widać piętra wyższe i niższe: nieskończenie”34, w górę i w dół. Biblioteka Grospierre’a pokazywana była w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie w 2006 roku oraz Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego w 2007 roku. Nie jest to przedstawienie jakiejś konkretnej biblioteki, ale raczej próbą - jak stwierdza artysta - przedstawienia esencji idei biblioteki35. Jego fotograficzna instalacja jest ukazaniem biblioteki jako nieskończonego gromadzenia książek.

Na 11 Międzynarodowej Wystawie Architektury w Wenecji w 2008 roku zatytułowanej Out There: Architecture Beyond Building w pawilonie polskim zaprezentowano wystawę Hotel Polonia. Budynków życie po życiu (autorami jej scenariusza i kuratorami byli Grzegorz Piątek i Jarosław Trybuś), nagrodzoną Złotym Lwem za najlepszą wystawę narodową. Pokazano na niej sześć fotograficznych tryptyków składających się z lightboxów przedstawiających prestiżowe współczesne warszawskie budowle (z wyjątkiem bazyliki w Licheniu), sfotografowane przez Grospierre’a oraz krytyczne wizyjne tricksterskie przekształcenia przedstawiające ich życie po życiu, których autorem jest Kobas Laksa, zajmujący się fotografią manipulowaną oraz fotomontażem. Krytycznemu zakwestionowaniu w czasach „płynnej nowoczesności” uległa odnoszona nie tylko do samych budynków witruwiańska zasada trwałości (firmitas)36. Jednym ze sfotografowanych przez Grospierre’a na wystawie Hotel Polonia budynków jest Biblioteka Uniwersytetu Warszawskiego trickstersko przekształcona (autorem fotomontażu jest Kobas Laksa) w centrum handlowe w jej życiu po życiu (po zdigitalizowaniu zbiorów). Prace te powstały w czasach kryzysu ekonomicznego, ale jak widać kryzys ten miał i ma znacznie szerszy niż tylko ekonomiczny charakter.

Przedstawione przeze mnie zestawienie różnorodnych przykładów bibliofilii we współczesnej sztuce polskiej nie rości sobie praw do kompletności. Jednym z najnowszych przykładów bibliofilii we współczesnej sztuce polskiej jest instalacja Widmowa biblioteka Agnieszki Kurant, kolekcja „wyprodukowanych” fikcyjnych książek, które istnieją tylko na stronach innych książek. Znane tylko i wyłącznie z tekstów Stanisława Lema, Jorge L. Borgesa, Philipa Dicka czy innych autorów. Kurant w swym projekcie korzystała z badań oraz pracy kilku osób katalogujących takie fikcyjne książki. Jego tytuł pochodzi książki Pawła Dunin-Wąsowicza Widmowa biblioteka. Leksykon książek urojonych37. Instalacja Kurant składa się z 400 takich nienapisanych książek, którym zaprojektowano (Kasia Korczak) i wydrukowano okładki z imionami i nazwiskami fikcyjnych autorów, tytułami, numerami ISBN oraz kodami kreskowymi, wyobrażając tym samym wirtualny kapitał czy pracę niematerialną. Artystkę od wielu lat interesuje w jaki sposób fikcje i niewidzialne elementy rzeczywistość zyskują realną wartość symboliczną, polityczną i ekonomiczną.

Bibliofil w szerokim rozumieniu to zapalony kolekcjoner. „Trudne jest zdefiniowanie bibliofilstwa – będzie to bowiem raczej kwestia stopnia zainteresowania niż jego istoty”38. Ważniejsze jest tu zainteresowanie i pasja. Równie trudno jak bibliofilstwo jest zdefiniować zjawisko bibliofilii w sztuce. Artyści niekiedy sami w ten sposób określają swoje prace. Stworzone przez nich dzieła są przedstawieniem pasji miłośnictwa książek lub mają do niej stosunek krytyczny. Przedstawione przykłady bibliofilii jawią się niekiedy jako maniactwo, nawet choroba. Nie powinniśmy próbować dookreślać bibliofilii w sztuce. Jak wspominał swoje dzieciństwo Bogusław Bachorczyk: „Pamiętam zapach biblioteki i książek. To był niedostępny dla mnie świat, który powoli odkrywałem”39. Ten tajemniczy dla wielu z artystów świat jest przez nich eksplorowany i ukazywany z kolei z niedostępnych nam stron.

1 M. Porębski, Opowieść o bibliotece, http://www.mocak.com.pl/projekty/pokaz/2.

2 W. Benjamin, Iluminations: Essays and Reflections.Edited and with an Introduction by Hannah Arendt, transl. Harry Zohn. New York 2007, s. 60, cyt. za: T. Kaszubski, Biblioteka i pasja kolekcjonowania, „MOCAK Forum” nr 1, 2011, s. 94.

3 K. Sienkiewicz, Muzeum - nowe, problemy - stare, „Dwutygodnik. Strona kultury” nr 57, http://www.dwutygodnik.com/artykul/2230-muzeum-nowe-problemy-stare.html.

4 Zob. Klasycy i dziewice: z kolekcji Galerii Starmach [katalog wystawy w Muzeum Narodowym we Wrocławiu], red. Piotr Cypryański, Andrzej Szczepaniak, Wrocław 2007.

5 M. Komza, Dziewiętnastowieczne wizerunki miłośników ksiąg, [w:] Pasja książki: studia poświęcone pamięci profesora Janusza Dunina, praca zbiorowa pod red. Jacka Ladoruckiego i Magdaleny Rzadkowolskie, Łódź 2009, s. 378.

6 Ch. Nodier, L’Amateur de livres, [w:] Les Français peints par eux-mêmes, t. 3, Paris 1841, s. 210-219.

7 M. Komza, Dziewiętnastowieczne wizerunki miłośników ksiąg..., op. cit., s. 374.

8 [Paul Lacroix] Bibliophile Jacob, Les Amateurs de vieux livres, „Bulletin du bibliophile”, 1840-1841.

9 M. Komza, Dziewiętnastowieczne wizerunki miłośników ksiąg..., op. cit., s. 379.

10 M. Gomulicki, Bibliophilia czyli o pokusach drzemiących wśród książek, [w:] Maurycy Gomulicki: Bibliophilia [katalog wystawy w Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie], Kraków 2011, b.n.s.

11 Ibidem.

12 Ibidem.

13 Obszernie piszę o pracy w moim tekście Depresja w bibliotece, czyli „Przyjemność tekstu” Grzegorza Sztwiertni: biblioteka jako figura kolekcji, [w:] Nowoczesność kolekcji, pod red. Tomasza F. de Rosseta, Agnieszki Kluczewskiej-Wójcik, Katarzyny Lewandowskiej, Toruń 2010, s. 151-168.

14 Zob. M. Jankowska, Wideo, wideo instalacja, wideo performance w Polsce w latach 1973-1994. Historia, artyści, dzieła, Warszawa 2004, s. 73-74.

15 G. Sztwiertnia, O „Przyjemności tekstu” - paręsłów autora, archiwum autora.

16 G. Sztwiertnia, Człowiek w depresji - praktyczny przewodnik, [w:] idem, Pedagogika psycho-dynamiczna, t. 1 [katalog wystawy w Galerii Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki w Krakowie], Kraków 2002, s. 24.

17 M. Podraza-Kwiatkowska, Somnabulicy. O młodopolskiej konwencji onirycznej, [w:] eadem, Somnabulicy -

dekadenci - herosi. Studia i eseje o literaturze Młodej Polski, Kraków 1985, s. 161.

18 E. M. Tatar, Depresja - (nie) przyjemność tekstu..., „Orońsko. Kwartalnik Rzeźby” 2008, nr 2, s. 12-13.

19 (AN) [Jolanta Antecka], Sztwiertnia w bibliotece, „Dziennik Polski” (dodatek „Kronika Krakowska”) z dnia 16.05.2007, s. 4.

20 I. Kopania, Obrazy „melancholii pozbawionej czaru”, [w:] Depresja [katalog wystawy w Galerii Arsenał w Białymstoku], Białystok 2007, s. 23-24.

21 M. Butterwick, Artysto lecz się (sam), czyli wojna światów w Bunkrze, http://www.obieg.pl./recenzje/4214

22 R. Barthes, Przyjemność tekstu, tłum. A. Lewańska, Warszawa 1997.

23 Zob. A, Burzyńska, M. P. Markowski, Teorie literatury XX wieku: podręcznik, Kraków 2006, s. 305-357.

24 E. Łączyńska, „Przyjemność tekstu”, Artpapier 18 (2007) http://artpapier.com/?pid=2&cid=2&aid=860.

25 M. Augé, La guerre des reves. Exercises d’ethno-fiction, Paris 1997.

26 H. Belting, Antropologia obrazu. Szkice do nauki o obrazie, przeł. Mariusz Bryl, Kraków 2007, s. 102.

27 Z Kamilem Kuskowskim rozmawia Krzysztof Cichoń, [w:] Kamil Kuskowski: Uczta Malarstwa [katalog wystawy w Atlasie Sztuki w Łodzi], red. Agata Mendrychowska. Łódź 2007, s. 8.

28 J. Lubiak, Za dużo! Rama i zbytek, [w:] Kamil Kuskowski: Uczta Malarstwa..., op. cit., s. 3-7.

29 Z Kamilem Kuskowskim rozmawia Krzysztof Cichoń..., op. cit., s. 9.

30 W. Benjamin, Dzieło sztuki w dobie reprodukcji technicznej, tłum. J. Sikorski, [w:] idem, Anioł historii. Eseje, szkice, fragmenty, wybór i oprac. H. Orłowski,Poznań 1996, s. 209.

31 Z Kamilem Kuskowskim rozmawia Krzysztof Cichoń..., op. cit., s. 10.

32 Ibidem.

33 J. Lubiak, Za dużo! Rama i zbytek, [w:] Kamil Kuskowski: Uczta Malarstwa..., op. cit., s. 5.

34 J.L. Borges, Biblioteka Babel, przeł. A. Sobol Jurczykowski, [w:] idem, Opowiadania, przeł Z. Chądzyńska i in., Kraków 1978, s. 68.

36 J. Trybuś, TRWA-NIE. Wezwanie do zaakceptowania niepewności, [w:] Hotel Polonia. The afterlife of buildings [katalog wystawy], Warszawa 2008, s. 154-156.

37 P. Dunin-Wąsowicz, Widmowa biblioteka. Leksykon książek urojonych. Warszawa 1997.

38 C. i J. Duninowie, Philobiblon polski, Wrocław 1983, s. 5.

39 Bogusław Bachorczyk: pocałuj mnie w pierścionek = kiss my ring [wydawnictwo towarzyszące wystawie artysty w Galerii Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki w Krakowie], Kraków 2011, b.n.s.