OPPOsite

Wystawa towarzysząca konferencji

Wymazywanie. Ćwiczenia z pamięci

/ Tomasz Bajer (ur. 1971)

Absolwent Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu, dyplom uzyskał w 1997 roku. Autor obiektów, instalacji, akcji, tworzy rzeźby, malarstwo, projekty internetowe, zajmuje się projektowaniem graficznym, language artem. Stypendysta Ministra Kultury, odbywał liczne rezydencje artystyczne. Jego prace znajdują się w zbiorach instytucji w Polsce i za granicą.

Tomasz Bajer sięga po stylistykę bliską nurtowi dada i sztuce konceptualnej, tworząc prace w których podejmuje problem tożsamości jednostki, grupy, narodu. Interesuje się fenomenami współczesności i koncepcjami skupionymi wokół wolnej kultury, społeczeństwa i polityki.

Praca Bresalu jest rodzajem miejskiej archeologii, poszukiwaniem śladów kulturowych zmian i gwałtownych społecznych przeobrażeń w wyniku których ukształtował się obecnie istniejący Wrocław. Poszczególne cegły z niemiecką nazwą miasta (tytułowym Breslau) posiadają wizjery, przez które zaglądamy do środka. Naszemu oku ukazują się wzorzyste desenie posadzek dawnych niemieckich kamienic, które należały jeszcze przed ośmioma dekadami do narodu, dla którego Heimat i Breslau były tym samym. Dziś po dawnych mieszkańcach została w dużej mierze zdewastowana architektura, niemy świadek eksodusu jednej kultury i przeszczepienia w to miejsce, w zasadzie z dnia na dzień – innej, przeniesionej z utraconych na Wschodzie ziem. Ślady tego przesunięcia zapisane są w tkance miasta na stałe, mimo świadomej powojennej polityki polskich władz nakierowanej na podkreślanie piastowskości tzw. Ziem Odzyskanych i zacierania na tym terenie śladów kultury niemieckiej.


/ Piotr Blajerski (ur. 1980)

W latach 2004 – 2011 studiował na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. W 2011 roku obronił dyplom na kierunku Sztuka Mediów. W 2009 roku założył i prowadził nie istniejącą już Galerię EMDES, która prezentowała gorące nazwiska młodych polskich artystów.

Prezentowany na wystawie w Studio sześciosekundowy, niemy film, przedstawia fragment kroniki filmowej z drugiej wojny światowej. Z pozoru niewinne kolorowe kanistry są śladem po akcie spalenia ciał Adolfa Hitlera i jego małżonki. Prawie nieruchomy obraz jest zatem upamiętnieniem istotnego momentu w historii, a jego zapętlenie nadaje pracy formę memoriału. Nachalność powtarzanego fragmentu kroniki utrwala obraz kanistrów, będących niemieckim wynalazkiem i zarazem elementem przemysłu wojennego, który przyczynił się do sukcesu hitlerowskiego Blitzkrieg. Trywialny tytuł wskazuje na ironię historii, gdzie wizerunek kolorowych kanistrów jest ostatnim śladem po wielkich przegranych i zarazem specyficznym antypomnikiem. Nie bez znaczenia w dopełnieniu się losu Adolfa Hitlera jest fakt doszczętnego spalenia jego ciała. Można uznać to za akt całopalenia, unicestwiający go w podobny sposób do ofiar zagłady, którą sam kierował.


/ Krzysztof Furtas (ur. 1985)

Malarz, twórca filmów wideo, absolwent wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych, dyplom z malarstwa uzyskał w 2012 roku. W latach 2010 – 2011 był kuratorem współodpowiedzialnym za prowadzenie wrocławskiej galerii EMDES.

W lecie 2012 roku, tuż przed rozpoczęciem we Wrocławiu meczów piłki nożnej w ramach mistrzostw EURO 2012 Krzysztof Furtas, ubrany w garnitur, poszedł na dworzec główny. W pięknej, odnowionej tuż przed futbolowymi rozgrywkami hali stanął w miejscu, w którym zwykle czeka się na podróżnych. Ustawił się pośród osób wypatrujących swoich krewnych i najemców tanich pokoi dla kibiców i turystów. W ręce trzymał kartkę z napisem w języku niemieckim „Dzieci nazistów” i czekał. Z zapisu performansu dokamerowego powstał krótki film Kider der Nazis – jedna z części pracy dyplomowej, której obrona zbiegła się w czasie z gorącym okresem sportowych spotkań.

Wyczekiwanie, pełne niepewności wypatrywanie reakcji przechodniów, wyczuwalne napięcie wynikające z nieprzewidywalnych scenariuszy rozmów, czy potencjalnych odpowiedzi na prowokacyjny charakter komunikatu, nie znajdują swojego rozwiązania, czy punktu kulminacyjnego. W ogólnie panującej atmosferze międzynarodowej fiesty, krzewienia sportowego ducha i wysiłków władz miasta by jak najlepiej zaprezentować się w oczach światowej opinii publicznej pytanie o to, jak wielu spośród przyjezdnych na dawne niemieckie ziemie jest dziećmi nazistów, zadawane przez młodego Polaka, jest z gruntu niestosowne, politycznie niepoprawne. Krzysztof Furtas, korzystając z konkretnego czasu i kontekstu miejsca, sięgnął do lekcji historii o których w takich okolicznościach nikt nie chce rozpamiętywać i tym samym do istoty narosłych po drugiej wojnie światowej stereotypów - Polaków o Niemcach, ale i Niemców o Polakach.


/ Grupa ŁUHUU!
(Katarzyna Goleń, Karina Marusińska, Agnieszka Rzeźniak, Natalia Rzeźniak)

Grupa powstała w roku 2005. Zajmuje się performansem, posługując się przy tym różnymi mediami oraz charakterystyczną estetyką dziewczęcości.

Kładzie duży nacisk na interakcję, kontakt z przypadkowym widzem w przestrzeni publicznej. Porusza się głównie w obszarze gender, problemów tożsamości, szeroko pojętej komunikacji oraz sytuacji rozgrywających się na pograniczu publiczne / prywatne, często za pomocą mocnego wizualnego przekazu. Grupa przeprowadzała swoje akcje m.in. podczas licznych festiwali i eventów w kraju i za granicą.

Na wystawie w Studio grupa ŁUHUU! prezentuje efemeryczną, bo istniejącą tylko przez kilka godzin finisażu instalację świetlną, której doświadczenie odwołuje się do mechanizmu pamięci. Zniewalająca iluminacja jest metaforyczną reprezentacją nadmiaru widzialności, graniczącego z niewidzalnością – i ostateczną ślepotą patrzącego.


/ Andrzej Klimczak-Dobrzaniecki (ur. 1946)

Studiował malarstwo w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych (dzisiaj Akademia Sztuk Pięknych) we Wrocławiu w latach 1965 – 1971 w pracowni prof. Eugeniusza Gepperta. Od ukończenia studiów pracuje w tej uczelni jako pedagog i wykładowca. Jest profesorem i prowadzi pracownię malarstwa. W latach 1990 – 1993 pełnił funkcję rektora. W latach 1997 – 2009 pracował na Uniwersytecie Zielonogórskim, prowadząc na Wydziale Artystycznym zajęcia z malarstwa. Brał udział w ponad stu wystawach zbiorowych i indywidualnych w kraju i za granicą. Jego prace znajdują się w kolekcjach i zbiorach prywatnych, publicznych i muzealnych. Jest laureatem licznych nagród.

Malarstwo Andrzeja Klimczaka–Dobrzanieckiego dotyka obszarów pozornie banalnych: fragmentów życia codziennego, zwyczajnych przedmiotów, miejsc odwiedzanych podczas wakacji. Wydaje się, że nawet zabytki kultury materialnej traktowane są przez autora jako pretekst do zachwytu nad ich stroną wizualną z pominięciem wartości archeologicznej i historycznej. Świat widziany przez Dobrzanieckiego zdaje się być dziecinnie uproszony, wręcz naiwny. Fragmenty rzeczywistości są najpierw traktowane jako element dekoracji czy swoistego rebusu, po chwili jednak następuje proces ich sakralizacji. Kościelne epitafium, będące punktem wyjścia do powstania cyklu prac prezentowanych na wystawie w Studio, wydaje się fascynować artystę wyłącznie od strony wizualnej. Jest jednak w rzeczywistości wstępem do pogłębionego studium sentymentalno-historycznego. Oswajanie się z elementami symbolizującymi pamięć o dziejach miasta jest procesem zawłaszczania jego przeszłości. Ów proces był dla pierwszych pokoleń osiadających we Wrocławiu swego rodzaju rytuałem, który należało odprawić, by żyć w poczuciu zakorzenienia. Jednocześnie obrządek nie odbiera miastu jego przeszłej – niemieckiej, czeskiej, austriackiej – tożsamości, lecz uznaje ją i dopisuje kolejny, umieszczony w jej kontekście, rozdział.


/ Jerzy Kosałka (ur. 1955)

Malarz, preformer, twórca obiektów i instalacji. Współzałożyciel wrocławskiej grupy artystycznej LUXUS. W pracach operujących humorem, absurdem, ironią odnosi się do aktualnej sytuacji społeczno-politycznej.

Praca Rekonstrukcja z cyklu Niemcy już przyszli dotyczy historii i powojennej tożsamości Wrocławia. W 1896 roku w niemieckim Wrocławiu (Breslau) nastąpiło odsłonięcie pomnika Wilhelma I Friedricha Ludwiga von Hohenzollerna (króla Prus, cesarza Niemiec, współtwórcy II Rzeszy Niemieckiej; 1797 – 1888). Monument zlokalizowany u zbiegu ulic Schweidnitzerstrasse (dzisiejszej Świdnickiej) i Schweidnitzer Stadtgraben (dzisiejszej ul. Podwale), jako jeden z nielicznych w nienaruszonym stanie przetrwał szturm Armii Czerwonej w 1945 roku. Jednak tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej został zlikwidowany przez polskich komunistów w ramach wymazywania śladów kultury niemieckiej na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Konną rzeźbę Cesarza strącono z postumentu przy użyciu łańcuchów i przetopiono, resztę wysadzono w powietrze. Przez kilkanaście lat puste miejsce wypełniał duży kwiatowy klomb, przedstawiający herb miasta. W 2007 roku postawiono w tym miejscu na wysokim cokole pomnik konny Bolesława Chrobrego, nawiązujący do piastowskiej przeszłości Wrocławia. Praca Jerzego Kosałki przedstawia Niemców likwidujących pomnik Chrobrego w taki sam sposób, jak Polacy usunęli niegdyś monument upamiętniający Wilhelma I. Hipotetyczna sytuacja w której Niemcy już przyszli, po to by zdobyć na nowo Breslau, przejąć polskie symbole i przywrócić własne jest tematem również innych prac z tego cyklu, w tym makiety przedstawiającej niemieckie wojska oblegające wybudowaną po drugiej wojnie światowej Iglicę – symbol powojennego, polskiego Wrocławia – która swą wysokością miała przewyższyć kopułę Hali Stulecia Maxa Berga. Inna prezentowana w Studio praca pt. Bitwa pod Kłobuckiem, powstała na papierze pakowym powszechnie używanym w latach osiemdziesiątych XX wieku.

Wykorzystanie gotowego, produkowanego na przemysłową skalę wzoru, posłużyło do abstrakcyjnego podziału na „MY” i „ONI”, odnoszącego się w oczywisty sposób do kontekstu sytuacji politycznej w komunistycznej jeszcze Polsce. Jej uniwersalna wymowa, odzwierciedlająca powtarzające się w meandrach historii podziały, nie straciła na aktualności w również dzisiejszych realiach.


/ Marek Kulig (ur. 1971)

Studiował malarstwo, rysunek i rzeźbę w Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Dyplom uzyskał w Pracowni Rzeźby prof. Leona Podsiadłego. Od 2001 roku jest pracownikiem macierzystej uczelni, prowadzi zajęcia w Pracowni Malarstwa i Rysunku. Zajmuje się malarstwem, rzeźbą i projektowaniem. Jest laureatem kilku nagród. W swoim dorobku ma kilkadziesiąt wystaw indywidualnych i zbiorowych w kraju i za granicą.

Marek Kulig uprawia malarstwo archeologiczne. Jego – traktowane rzeźbiarsko – obrazy są rodzajem reliefów, stanowiących zapis życia, ludzkiej pamięci. Kulig konstruuje je z drobnych elementów: kartek, paczuszek, sznurków, z których każdy jest odrębnym, uniwersalnym nośnikiem. To specyficzne konstrukcje, kolaże, zbiorniki wspomnień, zastygłe na wieki gesty, zabalsamowane gabloty. Są niczym osobisty obiekt kultu służący czczeniu pamięci, na kształt domowych kapliczek. Kompozycje te są wynikiem zakorzenionego w historii sztuki działania twórczego. Artysta w świadomy sposób sytuuje swoje realizacje w kontekście XVII-wiecznego iluzjonistycznego malarstwa niderlandzkiego (quodlibet), częściowo odwołuje się także do niezwykle „pamięciowego” nurtu, jakim jest arte povera, lecz na zasadzie dialogu z nim, a nie jego bezpośredniej kontynuacji.


/ Wojciech Pukocz (ur. 1970)

Dyplom z malarstwa uzyskał w 1997 na wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych. Od 2012 roku jest dziekanem Wydziału Malarstwa i Rzeźby w macierzystej uczelni. Zajmuje się malarstwem, rysunkiem, tworzy realizacje multimedialne, łączące obraz wideo z muzyką wykonywaną na żywo.

W jego wielowątkowej twórczości często pojawia się temat cykliczności zdarzeń, trwania, przemijania, rozpadu i dekonstrukcji, zarówno w odniesieniu do symboli o znaczeniu ogólnoludzkim, jak i intymnych, prywatnych światów, których obraz zawiera w sobie uniwersalne przesłanie. Film Second life łączy liryczną poetykę z mocną, bo operującą bogatymi w symbolikę znakami, warstwą wizualną. Płonące świece rozpalają się i gasną na przemian, tworząc korowód przenikających się kształtów: krzyża, swastyki, gwiazdy Dawida, symbolu pacyfizmu. Ich obraz przerywa co jakiś czas widok z okna, bujające gołębie przysiadające na dachu. Zderzenie świata idei z prozą codzienności zdaje się opowiadać o przemijaniu obu tych sfer ludzkiego życia. W pracy Starszy od samego siebie głównym motywem pozostaje habsburski orzeł w koronie, przemalowany po tylekroć, że jego czytelność wystawiona jest na poważną próbę. Marzenia o hegemonii, mocarstwowe zapędy towarzyszące człowiekowi od zawsze są tu jedynie niknącym śladem. Autora interesuje trwałość i przemijanie symboli, kodyfikowanych wciąż na nowo i na nowo zacieranych. W tym przypadku, sztukę służebną wobec reprezentacji władzy Wojciech Pukocz zaprzęga malarskim gestem do jej niweczenia. Dzieła dopełniają złowróżbne czarne chmury, flankujące to, co pozostało z wizualnego idiomu.


/ Marek Sienkiewicz (ur. 1964)

Absolwent Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Poznaniu, dyplom z rzeźby uzyskał w pracowni prof. Jana Berdyszaka w 1994 roku. Tytuł doktora uzyskał na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu, gdzie obecnie jest wykładowcą. W 2005 roku założył prywatną mobilną Auto Galerię. Tworzy instalacje, rzeźby, obiekty, zajmuje się performansem i rysunkiem.

Marek Sienkiewicz stworzył unikalny autorski arsenał środków formalnych. Za pomocą bardzo tradycyjnego materiału rzeźbiarskiego (drewno) oraz malarskiego (kolory biały i czerwony), prowadząc przewrotny dialog z Wiekopomnymi Dziełami mającymi stałe miejsce w historii sztuki, konstruuje wielopoziomowe w sensie semantycznym realizacje. Ich zewnętrzne powiązania z zagadnieniami tożsamościowo-narodowo-kulturowymi wprowadzają widza w wielopoziomową narrację.

W instalacji prezentowanej na wystawie w Studio zastosowanie może mniej klasycznego materiału – łodyg barszczu Sosnowskiego – nawiązuje do historii pojawienia się tej rośliny na terenach Polski. Barszcz, który pochodzi z rejonów Kaukazu rozprzestrzenił się na terenach Europy Środkowej i Wschodniej, stając się rośliną inwazyjną. Co ciekawe, począwszy od lat pięćdziesiatych do siedemdziesiątych ubiegłego wieku wprowadzany był do uprawy w różnych krajach bloku wschodniego jako roślina pastewna, ale po niedługim czasie, między innymi ze względu na zagrożenie dla zdrowia (roślina okazała się silnie trująca), uprawy były porzucane. Roślina jest jednak trudna do zwalczenia, powoduje degradację środowiska przyrodniczego i ogranicza dostępność terenu. Mimo, że objęta jest ona prawnym zakazem hodowli, rozmnażania czy sprzedaży na terenie Polski, łodygi wykorzystane w pracy Sienkiewicza pochodzą z Wrocławia i okolic, barszcz bowiem rośnie tu do dzisiaj. Przywołanie tej historii jest czytelną metaforą doświadczanej w dwudziestym wieku w Polsce inwazji politycznej, militarnej i ekonomicznej ze Wschodu, której ślady widoczne są po dziś dzień. Z kolei motyw kosy, także obecny w pracy Sienkiewicza, zawiera w sobie zarówno odniesienia do wielkich polskich historycznych narracji, jak i symbolikę usuwania (w dosłownym sensie „koszenia”), stanowiącego o wybiórczości w tworzeniu obrazu minionych wydarzeń. Obrazu który, tym samym, pozostaje podatny na koniunkturę dyktowaną przez aktualnie istniejących depozytariuszy wiedzy i pamięci.


/ Michał Sikorski (ur. 1972)

Studiował na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Dyplom z malarstwa uzyskał w 1998 roku. Od 2007 pracuje jako asystent w pracowni prof. Stanisława Kortyki w macierzystej uczelni. Zajmuje się malarstwem, grafiką, rysunkiem, „ilustruje dźwiękiem” obrazy z obszaru filmu eksperymentalnego. Od kilku lat współpracuje z Wojciechem Pukoczem, z którym wspólnie tworzy pokazy multimedialne z muzyką graną „na żywo”.

Obraz Die Hooligans der Festung Breslau Michała Sikorskiego to found footage wykorzystujący urywki przedwojennych wrocławskich kronik filmowych i zapisów prywatnych, zachowanych na celuloidowych rolkach. Przenikające się obrazy codziennego życia miasta, architektury, zawodów sportowych, uroczystości, a w końcu nadciagającej wojny, zestawione zostają z obecnym, skupionym na detalu obrazem miasta. Poetycka retrospekcja i odniesienie do współczesności dopełnia muzyczna improwizacja w duecie z Wojciechem Pukoczem, której premierowe wykonanie przewidziane zostało na czas finisażu wystawy w Studio.


/ Krzysztof Wałaszek (ur. 1960)

W latach 1984 – 1989 studiował w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu (dzisiejszej ASP) w pracowni prof. Stanisława Kortyki. Prowadzi zajęcia z rysunku w macierzystej uczelni. Posługuje się różnymi technikami, m.in. malarstwem, ceramiką, tworzy obiekty przestrzenne. W jego pracach ważną rolę odgrywa tekst. Podejmuje w nich tematykę współczesnej komercjalizacji życia społecznego oraz spłycenia czy wyczerpania takich pojęć jak, wiara, patriotyzm, czy rodzina. Posługuje się ironiczną estetyką, korzystając z cytatów zaczerpniętych z języka ulicy, ludowych mądrości, przysłów i reprodukcji.

Jedno z haseł pojawiających się w zestawie malarskich prac Krzysztofa Wałaszka brzmi Polen müssen keine Angst haben (Polacy nie muszą się bać), które wydaje się być echem wypowiedzianej przez Papieża Jana Pawła II sentencji Nie lękajcie się, wygłoszonej w historycznym dniu wyboru Polaka na papieża (1978) – słów symbolicznych, podnoszących na duchu opozycję walczącą z komunizmem i zwiastujących nadchodzące gruntowne przemiany polityczne w całej Europie. Z drugiej strony jednak zapisane po niemiecku hasło ewokuje wojenne traumy i uprzedzenia Polaków wobec Niemców, wskazuje na stereotypy i deprecjację wszelkich autorytetów, nieskutecznych i nierzadko skompromitowanych w obliczu bezlitosnych trybów historii.


autorka:
PATRYCJA SIKORA, ur. 1978 we Wrocławiu. Studiowała historię sztuki na Uniwersytecie Wrocławskim, absolwentka podyplomowych studiów kuratorskich na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Kuratorka m.in. Konkursu Gepperta (2007-2011), wystaw Laury Paweli, Grzegorza Sztwiertni, Andrzeja Kwietniewskiego. Koordynatorka licznych wystaw, w tym Katarzyny Kozyry W sztuce marzenia stają się rzeczywistością oraz KwieKulik Forma jest faktem społecznym. Autorka tekstów publikowanych w czasopismach „Biuro” i „Opposite” oraz w katalogach wystaw. Pracuje w BWA Wrocław.