OPPOsite

Opposite nr 3

Polityka wymazywania. Pamięć, etos, reprezentacja oraz tyrania idei i widzialności.

Maria Magdalena Morawiecka / „Terra incognita. O ciszy kartograficznej na starych mapach (średniowiecze i początek okresu nowożytnego)”

Mapa zajmuje szczególne miejsce wśród utrwalanych przez człowieka obrazów świata. Pomimo jednak, iż na ogół zgadzamy się co do tego, że świat jest jeden, jego obrazów jest wiele. Każda mapa ma bowiem swoje granice i każda powstała w wyniku selekcji elementów. Odmienny dobór może prowadzić do drastycznych różnic w kreślonych obrazach, a to, co pominięte, może okazać się niejednokrotnie równie istotne jak to, co uwzględnione. Choć mniej rzucające się w oczy, kartograficznej opowieści o świecie towarzyszy nieuchronnie o owym świecie milczenie.

Jurij Andruchowycz zapisał kiedyś zdanie zawierające następującą charakterystykę map geograficznych: nie można [z nich – przyp. M. M.] wymazać tego, co niepotrzebne, bo powierzchnia ziemi z powodu swej kulistości mimo wszystko charakteryzuje się ciągłością1.

Każdy kto miał okazję bliżej przyjrzeć się zagadnieniu, zgodzi się jednak, że stwierdzenie to, jakkolwiek krzepiące, jest niestety nie do końca prawdziwe. Pobrzmiewające w nim zaufanie do map (któremu w pewnym stopniu wszyscy musimy ulec ze względów praktycznych jako użytkownicy map, jeśli w ogóle mamy pozwolić im się poprowadzić) daje się interpretować różnorako. Być może należałoby je łączyć z wiarą w naoczne – przekonaniem, że obrazy nie kłamią, a w każdym razie, że jest im kłamstwa ukryć o wiele trudniej niż słowom; Być może owo przeświadczenie o niezdolności do przemilczeń wiąże się ze złudzeniem kompletności, jakie wynika z ciągłości przedstawienia – tak długo, jak wszystkie linie zamykają się, a przestrzeń pozostaje zapełniona, pominięcia okazują się łatwe do przeoczenia. Dopiero widok białej plamy zwraca uwagę i niepokoi, sygnalizuje brak.

A przecież jedynie mapa, która przypominałaby mapę ze słynnego opowiadania Borgesa, tak wierną, że ukazującą obiekty w skali 1:1 i po rozpostarciu pokrywającą w całości ląd, który przedstawia2, mogłaby pozwolić sobie na uwzględnienie wszystkiego. Jeśli kartograf nie chce popaść w podobną skrajność, musi dokonywać uproszczeń i selekcji. Typowa mapa ścienna, znana z pomocy szkolnych, przedstawia świat w skali ok. 1:700000. Oczywiste jest, że tak pomniejszony wizerunek nie pokazuje wszystkiego, a jedynie to, co zostało uznane za najważniejsze. Wedle jakiego jednak kryterium dokonano doboru i czy za każdym razem jest ono takie samo?

J. B. Harley, autor koncepcji ciszy kartograficznej, przekonuje, że mapę można ujmować jako rodzaj wypowiedzi i postuluje by, podobnie jak w przypadku innych wypowiedzi, uwzględnić rolę, jaką odgrywa w nich cisza – nie tylko jako brak czegoś innego, ale jako wypowiedź pozytywną. Pisze:

Cisza może ujawniać tyle samo, ile skrywa, a pełniąc funkcję niezależnych, zamierzonych wypowiedzi, potrafi niekiedy stać się decydującą częścią kartograficznego przekazu. A zatem, podobnie jak w komunikacji werbalnej cisza jest czymś więcej niż tylko odpowiednikiem dźwięku, w przypadku mapy cisza nie stanowi jedynie opozycji dla graficznego przedstawienia. (…) Cisza i wyrażenie to nie alternatywy, ale elementy języka mapy, z których każdy jest niezbędny dla zrozumienia drugiego. Kartograficzna interpretacja ciszy wynikającej z wybiórczości map opiera się więc na założeniu odkrywającej roli ciszy i hipotezie, że jej specyfika jest, podobnie inne aspekty języka mapy, kulturowo uwarunkowana3.

Należy tu wyraźnie zaznaczyć, że cisza, o której pisze Harley, nie wynika z przyczyn takich jak ograniczenia możliwości technicznych, geograficzna ignorancja, czy błędy, ale właśnie z samej natury wypowiedzi.

Nie znaczy to jednak, by omawiane zjawisko było jednorodne. W rzeczywistości cisza kartograficzna – czyli wszystko to, co odrzucone, nieodkryte, zatajone i niewidoczne na mapach – występuje pod różnymi postaciami. Jej charakter zależeć będzie od formy, jaką przybiera, przyczyn, z których wynika i operacji myślowych, które się z nią wiążą. Ryzykując górnolotny ton, można powiedzieć, że każda mapa milczy nieco inaczej i o czym innym. Jak bowiem poucza inny autor zajmujący się problematyką teorii historii kartografii, Ch. Jacob, mapa nie tylko dostarcza patrzącemu pewien obraz, ale też zaopatruje go w punkt widzenia4. A zatem słynne białe plamy stanowią jedynie jeden z wielu rodzajów ciszy kartograficznej, a ich występowanie stanowi część szerszego zagadnienia, które nie wyczerpuje się w ich omówieniu, a raczej powinno stanowić punkt wyjścia do dalszych rozważań.

Pomimo zgłoszonych powyżej zastrzeżeń bez opisu białych plam nie może się obejść. Ten szczególny – bo najłatwiejszy do rozpoznania i wskazania – typ ciszy na mapie, związany jest przede wszystkim z przedstawieniami z okresu odkrywania i badania nowych lądów, który rozpoczął się w Europie wraz z nowożytnością. Literacki opis tego fenomenu daje w Jądrze ciemności Joseph Conrad, kiedy ustami narratora, Marlowa, mówi:

Kiedy byłem malcem, pochłaniało mnie studiowanie map. Całymi godzinami potrafiłem wpatrywać się w Amerykę Południową czy Afrykę albo Australię i zapominałem o bożym świecie, pogrążony w chwalebnej pasji odkrywcy. W tamtym czasie na Ziemi było mnóstwo białych plam, a gdym ujrzał taką, która wydała mi się szczególnie obiecująca (a wszystkie były właśnie takie), kładłem na niej palec i mówiłem: „Popłynę tam, gdy dorosnę”. Jednym z takich miejsc był, o ile pamiętam, biegun północny. Cóż, jeszcze na nim nie byłem i teraz ani mi to w głowie. Czar prysł. Inne białe plamy były rozrzucone wokół równika pod każdą szerokością geograficzną na obu półkulach. Niektóre już odwiedziłem i… doprawdy nie warto o tym mówić. Pozostała wszakże jedna – największa i, by tak rzec, najbielsza – i na nią miałem chrapkę5.

W tym krótkim fragmencie Conrad znakomicie charakteryzuje psychologiczny efekt, jaki wywołuje u patrzącego widok białej plamy na mapie:

Próżnia kusi. Intryguje. Domaga się zapełnienia. Jest brakiem, ale też miejscem, na którym może pojawić się coś innego. Niezbadaną możliwością, wyzwaniem, zagadką, czy też, jak powiada Conrad – obietnicą. Cisza związana z białą plamą przyznaje się do własnego istnienia, demaskując niekompletność przedstawienia. Jednocześnie jej obecność w sąsiedztwie znanych obszarów przyciąga wzrok i wzywa do podjęcia działania, do uzupełnienia obrazu. Sygnalizuje jego tymczasowość i możliwość ulepszenia. Już sam fakt, że biała plama jest biała, sugeruje jej otwartość. Do podobnej kategorii należałoby zaliczyć przypadki świadomego niedorysowywania konturów mniej poznanych lądów i terenów leżących na obrzeżach map.

Co ciekawe, praktyka ta jest właściwie niespotykana na mapach przednowożytnych. Wbrew pozorom kartografowie pracujący po wielkich odkryciach geograficznych wydają się o wiele bardziej skorzy do pozostawienia pustych przestrzeni niż nich poprzednicy, znający mniej kontynentów. Wtedy też, bo dopiero w XV w., na dobre zadomawia się na mapach zwrot terra incognita. Średniowieczni spierają się wprawdzie o istnienie Antypodów, lecz pomijając poglądowe schematy ilustrujące budowę Ziemi raczej nie zostawiają dla nich wolnych miejsc na mapach. Na wielkich, szczegółowych przedstawieniach z tego okresu, każdy skrawek powierzchni jest zagospodarowany i usiany gęsto inskrypcjami i ilustracjami. Świat na mapie średniowiecznej tworzy obraz uporządkowany i skończony. Nie oznacza to jednak, by nie było w nim miejsca na niezbadane lądy i ciszę kartograficzną. Przybiera ona po prostu odmienną, trudniejszą do wykrycia formę. Wizerunki te, pełniące inną funkcję niż współczesne mapy, przywiązywały znacznie mniejszą wagę do dokładnego odwzorowania kształtu i wyglądu lądów niż do przekazania związanych z nimi treści symbolicznych6.

Strategia białych plam może wydawać się najuczciwsza ze strony kartografa, który przyznając się do ograniczonego charakteru własnych kompetencji rezygnuje z próby stworzenia dzieła pretendującego do roli kompendium wiedzy o świecie. Z drugiej zaś strony zakotwiczenie tej (by posłużyć się znów słowami Conrada) białej plamy rozkosznej tajemnicy7, czy też, jak nazywa ją R. Padrón, pozytywnej pustki8 w konkretnym punkcie na mapie, może poprzez kontrast potęgować wrażenie wiarygodności przedstawienia pozostałych obszarów. Niewiedza zostaje – dosłownie – zlokalizowana (związana z konkretną lokacją). Nieznane zamknięte jest tu w granicach pustej przestrzeni; tajemnica schwytana i umiejscowiona.

Jednak nie zawsze intencjonalna cisza kartograficzna – bo do tej kategorii niewątpliwie zaliczyć należy białe plamy – wiązać się będzie z poznawczą uczciwością kreślącego mapę. 13 listopada 1504 królewskim edyktem zakazano w Portugalii produkcji globusów i map morskich przedstawiających zachodnie wybrzeże Afryki za rzeką Kongo9. W myśl litery prawa mapy niezgodne z powyższym zarządzeniem miały być dostarczone funkcjonariuszowi składu hydrograficznego w celu oczyszczenia z rzeczonych detali. Takie środki ostrożności mogą wydawać się dziś surowe, jednak nie powinny dziwić ze strony kraju, w którym za sprzedaż mapy cudzoziemcowi groziła kara śmierci10. Do obowiązków powstałej w podobnym czasie (początek XVI wieku) hiszpańskiej Casa de Contratatión należał nadzór użytkowania oraz przechowywania sekretnej dokumentacji postępu odkryć geograficznych11. Utajnione zostały również szkice map powstałe podczas podróży Drake’a12. Procedury kartograficznej kontroli i cenzury wypracowała też holenderska Kompania Wschodnioindyjska13. Kolonialne imperia zazdrośnie strzegły wiedzy stanowiącej klucz do bogactwa.

Opisane powyżej praktyki pozwalają zrozumieć, dlaczego Harley interpretuje intencjonalną ciszę kartograficzną w powiązaniu z Foucaultowskim pojęciem wiedzo-władzy. Istnieje rzecz jasna o wiele więcej przykładów kartograficznych przemilczeń o politycznym charakterze, których nie sposób byłoby tu wszystkich przytoczyć. Aby pokazać, że nie zawsze musi być ona spowodowana chęcią zysku, ale może wynikać też z przekonań i sympatii kartografa, warto przywołać próbę zignorowania przez twórców map podbojów Imperium Otomańskiego poprzez uporczywe sporządzanie wizerunków nie uwzględniających nowych podziałów terytorialnych14.

Poza ciszą intencjonalną istnieje cały ogromny obszar ciszy nieintencjonalnej – często niekontrolowanej i nieuświadomionej przez kartografa. W nawiązaniu do innego pojęcia Foucaulta, Harley nazywa ten rodzaj ciszy w odróżnieniu od ciszy politycznej ciszą epistemologiczną. Obejmuje ona „niepomyślane” elementy w dyskursie15, wszystko to, co zostało pominięte na mapie nie ze względu na zamierzony akt cenzury, ale po prostu dlatego, że wymknęło się z pola uwagi lub zainteresowania jej twórcy. Taka cisza zawiera się już w samej konstrukcji obrazu. Nie musi być ona związana z konkretną lokacją, może np. dotykać pewnego typu obiektów. Na pozór wydawać się może, że takie wykluczone lub przeoczone elementy odnosić się będą siłą rzeczy do obszarów nie mających zbyt wielkiej wagi dla całości przedstawienia (wszak gdyby było inaczej, kartograf by je uwzględnił). Byłby to jednak wniosek pochopny. Jako argument za docenieniem znaczenia tego rodzaju ciszy niech posłużą tu dwa różne przykłady:

Pierwszy pochodzić będzie z kartografii średniowiecznej. Najpopularniejszy typ przedstawienia tego okresu opiera się na schemacie graficznym (tzw. schemat T-O) ukazującym świat jako okrąg składający się z trzech kontynentów (Azji, Europy, Afryki). Jak już wcześniej wspomniano, taki układ nie pozostawia miejsca dla nieodkrytych lądów. Po bliższym zbadaniu sprawy okazuje się jednak, że mapy te nie pokazują całego świata, a jedynie jego część, a mianowicie tereny zamieszkałe – ekumenę. Zgodnie bowiem z obowiązującą w średniowieczu antyczną teorią pięciu sfer16, powierzchnię Ziemi można podzielić na pięć pasów klimatycznych (strefa równikowa, oraz rozłożone symetrycznie po obu jej stronach dwie strefy umiarkowane i dwie podbiegunowe), z których jedynie klimat umiarkowany charakteryzuje się warunkami dogodnymi dla życia ludzi17. Ponieważ zaś zabójczo wysokie temperatury uniemożliwiają przekroczenie równika18, podróżnicy nie docierają na południe od niego. Oznacza to, że mapa świata zamieszkałego pokazuje jedynie półkulę północną19. W konsekwencji półkula południowa znalazła się w całości poza obrębem przedstawienia.

Cisza jest tu zatem odmiennie ulokowana niż na mapie nowożytnej: nie pomiędzy elementami (białe plamy), czy też na krańcach obrazu (urwane kontury), ale po jego drugiej stronie – na Antypodach. Ta nieznaczna wizualna zmiana ma ogromne konsekwencje w sferze znaczeniowej.

Świat na mapie nowożytnej jest otwarty i podatny na eksplorację. Jego obraz jest dynamiczny – tymczasowy i podlegający zmianom. Obraz świata w kartografii średniowiecznej jest znacznie bardziej stabilny i uporządkowany, choć nie pozbawiony tajemnic. W rzeczy samej, mimo że mapy żeglarzy przyznają się do ograniczoności własnej wiedzy, ilość białych plam jest wszak skończona – ich zapełnienie jest projektem ambitnym i wymagającym wielkich nakładów wysiłku, ale jak najbardziej realnym. W gruncie rzeczy jest przecież tylko kwestią czasu, zanim podróżnicy odwiedzą wszystkie nieznane krainy i zdadzą relacje ze swych wędrówek. Daje to nadzieję (ba – wręcz rodzi oczekiwanie) na moment, gdy zostanie postawiony ostatni znak i poznamy kompletny obraz świata.

Nadzieja taka obca jest kartografowi średniowiecznemu. Równik stanowi nieprzekraczalną granicę zamykającą dostęp do terenów położonych poza nim. Wszystko, co leży poza nim, wymyka się doświadczeniu empirycznemu. Jak powiada Lewis, o półkuli południowej można było pisać (…) science fiction, ale nie geografię20. Dokładnie połowę świata spowija tajemnica.

Ponieważ dotychczasowy dobór przykładów mógłby sugerować, że dałoby się dokonać prostego przypisania ciszy intencjonalnej i nieintencjonalnej do określonych epok, warto przywołać drugi przykład, który pokaże, że cisza epistemologiczna pojawia się również w kartografii nowożytnej.

Nowe typy map kładły nacisk na precyzję odwzorowania zarysów linii brzegowej wprowadzając narzędzia takie jak skala i siatka kartograficzna (czy też w przypadku map żeglarskich siatka rumbów). Przedstawienia stawały się coraz bardziej zestandaryzowane, a ukazywane na nich obiekty oznaczane za pomocą systemu stypizowanych znaków. Dążenie do dostarczenia użytkownikowi „zobiektywizowanego” obrazu świata wypiera średniowieczne zamiłowanie do osobliwości objawiające się w zapełnianiu map gąszczem obiektów i postaci zaliczanych do pojemnej kategorii mirabilia mundi. Następuje zmiana akcentów – tematem map staje się raczej ukazanie przestrzeni niż miejsc. Kartograficzne krajobrazy stają się do siebie coraz bardziej podobne. Cisza tych map dotyka tego, co unikalne na rzecz tego, co typowe21.

Być może jednak właśnie z tego złudzenia obiektywności map i neutralności ich języka wynika trudność w dostrzeżeniu ich zakorzenienia w historycznokulturowych nawykach percepcyjnych i ukrytych pod nimi milczących założeń. A przecież, jak przypomina Jacob, Mapy konstruują swoje własne światy poprzez filtrowanie, translację oraz hierarchiczną i taksonomiczą organizację danych22.

Ciszę łatwo pominąć w analizach z prostego powodu: tego czego nie ma, nie widać. Czy jednak stwierdzenie to można odwrócić? Czy, jako użytkownicy map, nie ulegamy czasem pokusie dokonania automatycznego założenia o prawdziwości twierdzenia przeciwnego, które w tym przypadku brzmiałoby: to, czego nie widać, nie istnieje?

Omówione przykłady pokazują jedynie część możliwości występowania ciszy kartograficznej, sygnalizują jednak w jak znaczący sposób różnice w jej formie i treści mogą wpływać na końcowy kształt całościowego obrazu świata.

Na zakończenie zacytujmy weneckiego mnicha Fra Mauro, który w połowie XV wieku na swojej kunsztownej mapie świata zapisał w jednej z inskrypcji słowa zaskakujące do dziś stopniem samoświadomości, które warto mieć w pamięci nie tylko oglądając stare mapy:

To dzieło – – jest tylko spełnieniem powinności a nie ukończeniem wszystkiego, bo nie jest możliwe dla ludzkiego intelektu bez jakiejś wyższej interwencji zweryfikować w całości tę kosmografię lub mapę świata23.

J. Andruchowycz, Atlas. Medytacja, [w:] Sarmackie krajobrazy. Głosy z Litwy, Białorusi, Ukrainy, Niemiec i Polski, red. M. Pollack, Wołowiec 2006

J. L. Borges, O ścisłości w nauce, [w:] Powszechna historia nikczemności, Warszawa 1976

T. Campbell, Portolan Charts from the Late Thirteenth Century to 1500, [w:] The History of Cartography, red. J.B. Harley, D. Woodward, t. I, Chicago 1987

J. Conrad, Jądro ciemności, Poznań 2009

S. Garfield, On the Map. Why the World Looks the Way it Does?, London 2012

J. B. Harley, The New Nature of Maps: Essays in the History of Cartography, Baltimore 2001

A. Hiatt, Blank Spaces on the Earth, „The Yale Journal of Criticism” 15/2 (2002), s. 223-250

W. Iwańczak, Na progu czasów nowożytnych – kartograficzny obraz świata w twórczości Fra Mauro, „Przegląd Historyczny” 1991/ I, s. 21-32

Ch. Jacob, Toward a Cultural History of Cartography, “Imago Mundi” 48 (1996), s. 191-198

C. S. Lewis, Odrzucony Obraz. Wprowadzenie do literatury średniowiecznej i renesansowej, Kraków 2008

R. Padrón, The Spacious Word: Cartography, Literature, and Empire in Early Modern Spain, Chicago 2004

N. Reed Kline, Maps, Monsters and Misericords: from Creation to Apocalypse, www.leedstrinity.ac.uk/departments/english/misericordia/Profane Arts 2003/14 Reed Kline, Naomi. Maps, Monsters and Misericords_from creation to Apocalypse.pdf (pobrano 4 II 2011)

R. Simek, The shape of the earth in the Middle Ages, [w:] The Hereford World Map. Medieval World Maps and their Context, red. P. D. A. Harvey, London 2006

D. Woodward, Reality, Symbolism, Time, and Space in Medieval World Maps, “Annales of the Association of American Geographers” 75/4 (1985), s. 510-521

1 J. Andruchowycz, Atlas. Medytacja, [w:] Sarmackie krajobrazy. Głosy z Litwy, Białorusi, Ukrainy, Niemiec i Polski, red. M. Pollack, Wołowiec 2006, s.16-17.

2 J. L. Borges, O ścisłości w nauce, [w:] Powszechna historia nikczemności, Warszawa 1976.

3 J. B. Harley, The New Nature of Maps: Essays in the History of Cartography, Baltimore 2001, s. 86.

4 Ch. Jacob, Toward a Cultural History of Cartography, “Imago Mundi” 48 (1996), s. 193.

5 J. Conrad, Jądro ciemności, Poznań 2009, s. 12.

6 D. Woodward, Reality, Symbolism, Time, and Space in Medieval World Maps, “Annales of the Association of American Geographers” 75/4 (1985), s. 510-521.

7 J. Conrad, op. cit., s. 12.

8 R. Padrón, The Spacious Word: Cartography, Literature, and Empire in Early Modern Spain, Chicago 2004, s. 35-35.

9 J. B. Harley, op. cit., s. 93.

10 Ibidem, s. 92.

11 Ibidem, s. 93.

12 Ibidem, s. 91; S. Garfield, On the Map. Why the World Looks the Way it Does?, London 2012

13 J. B. Harley, op. cit., s. 94-5.

14 T. Campbell, Portolan Charts from the Late Thirteenth Century to 1500, [w:] The History of Cartography, red. J.B. Harley, D. Woodward, t. I, Chicago 1987, s. 399

15 J. B. Harley, op. cit., s. 106.

16 Wywiedzioną głównie z koncepcji greckich matematyków (w tym Pitagorasa) i Kratesa z Mallos i przekazaną przez Cycerona w Śnie Scypiona (vide: m. in. A. Hiatt, Blank Spaces on the Earth, „The Yale Journal of Criticism” 15/2 (2002), s. 224-5, tamże rozwinięcie koncepcji ekumeny i antyekumeny).

17 R. Simek, The shape of the earth in the Middle Ages, [w:] The Hereford World Map. Medieval World Maps and their Context, red: P. D. A. Harvey, London 2006, s. 299.

18 N. Reed Kline, Maps, Monsters and Misericords: from Creation to Apocalypse, Maps, Monsters and Misericords: from Creation to Apocalypse, www.leedstrinity.ac.uk/departments/english/misericordia/Profane Arts 2003/14 Reed Kline, Naomi. Maps, Monsters and Misericords_from creation to Apocalypse.pdf (pobrano 4 II 2011), s. 180.

19 C. S. Lewis, Odrzucony Obraz. Wprowadzenie do literatury średniowiecznej i renesansowej, Kraków 2008, s. 129.

20 Ibidem.

21 J. B. Harley, op. cit., s. 98.

22 Ch. Jacob, op. cit., s. 192.

23 Za: W. Iwańczak, Na progu czasów nowożytnych – kartograficzny obraz świata w twórczości Fra Mauro, „Przegląd Historyczny” 1991/ I, s. 31.

il. 1. Jean Rotz, Rotz Atlas, 1542, na reprodukcji widoczne niedokończone kontury lądów (C) British Library Board (Royal 20 E. IX, f. 29v-30)

il. 2. autor nieznany, tzw. mapa Cantino, 1502, wczesna mapa ukazująca niedawno odkrytą Amerykę, reprodukcja pochodzi ze strony http://www.cartographic-images.net monografia #306, dzięki uprzejmości Jima Siebolda

il. 3. Mapa strefowa z manuskryptu Komentarza do snu Scypiona Makrobiusza, IX wiek, ilustracja podziału Ziemi na strefy klimatyczne (C) British Library Board (Harley MS 2772, f. 70v)

il. 4. Ranulf Higden, Polychronicon, 1342, mapa wykorzystująca typowy dla średniowiecza schemat T-O i ukazująca jedynie półkulę północną; podobnie jak w innych przedstawieniach tego typu precyzja odwzorowania kształtu lądów nie była priorytetem kartografa. Reprodukcja pochodzi ze strony http://www.cartographic-images.net monografia #232, dzięki uprzejmości Jima Siebolda

il. 5. Lambert St Omer, Liber Floridus, XII wiek, mapa świata ukazująca dwie półkule (po lewej półkula południowa z ekumeną - Azja, Europa i Afryka, po prawej niedostępne dla podróżników Antypody) - reprodukcja pochodzi ze strony http://www.cartographic-images.net monografia #217, dzięki uprzejmości Jima Siebolda