OPPOsite

Opposite nr 3

Polityka wymazywania. Pamięć, etos, reprezentacja oraz tyrania idei i widzialności.

dr hab. Irma Kozina / Recenzja trzeciego numeru rocznika Opposite, opublikowanego w wersji cyfrowej na stronie prowadzonej przez Uniwersytet Wrocławski

Trzeci numer rocznika Opposite jest prezentacją tekstów ogłoszonych podczas odbywającej się w październiku 2012 roku w Instytucie Historii Sztuki Uniwersytetu Wrocławskiego międzynarodowej konferencji naukowej Polityka wymazywania. Pamięć, etos, reprezentacja oraz tyrania idei i widzialności. Zawartość tomu, choć zróżnicowana zarówno pod względem poziomu naukowych dociekań jak też obranych metod badawczych, stanowi niezwykle interesujacy zbiór subiektywnych wypowiedzi, z których znakomita większość odznacza się nowatorstwem w sferze interpretacyjnej oraz oryginalnością w zakresie doboru przedmiotu dociekań.
 
Unifikujący poszczególne wystąpienia motyw „wymazywania pamięci” w większości tekstów rozpatrywany jest jako swoista cecha określonego dyskursu, najczęściej identyfikowanego jako dyskurs władzy. Ten aspekt pojawia się na przykład u Anny Sikory-Sabat, która na podstawie analiz recenzji prasowych dekoduje intencje władz PRL-u ujawniające się w specyficznie ocenzurowanej prezentacji biografii Vincenta van Gogha
(tuszującej jego chorobę psychiczną i „wymazującej” z jego życia element kontaktu z prostytutkami), jest on również obecny w rozważaniach Anny Ziębońskiej-Witek snującej refleksje na temat sposobu aranżacji ekspozycji w budapesztańskim „Domu Terroru”, zrealizowanym jako projekt antykomunistycznego polityka Victora Orbána, nie brakuje go nawet u Marii Magdaleny Morawieckiej piszącej o mapach z XVI wieku, w których brak pewnych informacji często wiązał się z chęcią zatajenia faktów skrywanych przed politycznymi przeciwnikami lub konkurentami. W specyficzny sposób istnieje on nawet
w opisanych przez Katarzynę Bojarską działaniach Anety Grzeszykowskiej, która – mając władzę nad własną przeszłością – wymazuje swoje podobizny z rodzinnych zdjęć, czy też
w interpretacji twórczości Prousta przeprowadzonej przez Konrada Niemirę, dowodzącego, że obrazy przytaczane na kartach powieści poświęconej poszukiwaniu czasu straconego (przeszłego, minionego – le temps perdu!) zostały poddane sublimacji, wynoszącej przedmioty z rzeczywistych kontekstów i sytuującej je w dowartościowującym je świecie artystycznej fikcji.
 
Wyjątkową - na tle wielu organizowanych w naszym kraju sesji naukowych z dziedziny historii sztuki – wydaje się swoista konsekwencja autorów w zakresie przesunięcia punktu ciężkości z wszechobecnego w polskiej historii sztuki opisu zjawisk w kierunku
ich interpretacji. Wprawdzie nawet w obrębie referatów zaprezentowanych na łamach Opposite pojawiło się pytanie o to, czy subiektywna interpretacja spełnia wymagania stawiane dokiekaniom o charakterze naukowym (stawia je na przykład Alicja Palęcka, przedstawiając propozycję rozróżnienia pomiedzy „opisem gęstym” i „opisem rzadkim”
w przypadku wykorzystania filmu w etnografii), niemniej w dobie post-ponowoczesnej deziluzji w odniesieniu do warsztatu naukowego humanisty próba obiektywizacji opisu wydawałaby się najzwyczajniej nieciekawa. Wręcz godną podkreślenia wartością zaprezentowanych w omawianym tu piśmie tekstów jest ich hermeneutyczna otwartość
i interdyscyplinarność, zaznaczająca się w wielowątkowym studium podejmowanej problematyki. Wspomniana wyżej Bojarska interpretuje fotografię zarówno poprzez dywagacje teoretyczne Rolanda Barthesa, jak też w szerszych kontekstach literackich, obecnych w twórczości Nabokowa i Sebalda. Jest to szczególny znak czasów, poświadczający koniec predominacji dociekań ikonograficznych, częstokroć sytuujących przedmiot badawczy historii sztuki jedynie w kontekstach wizualnych.Dzięki poszerzeniu pola interpretacyjnego teksty uczestników wrocławskiego spotkania zyskują na walorze poznawczym, dostarczając ich potencjalnym odbiorcom niezwykle satysfakcjonującej pożywki intelektualnej.
 
W odniesieniu do wielu z opublikowanych na łamach trzeciego numeru Opposite tekstów można też wysnuć spostrzeżenie, że dbałość o literackość wypowiedzi jest  poniekąd rekompensatą braku ilustracji. Wielu autorów najwyraźniej nie zdobyło praw do publikacji fotografii omawianych dzieł, co zupełnie nie razi w sytuacji, gdy użyty do ich opisu język wydaje się wyjątkowo trafnym ekwiwalentem informacji wizualnych, wspomagającym argumentację przedstawianej w tekście tezy.
 
Być może jedynym mankamentem wrocławskiego tomu posesyjnego jest przyjęcie układu tekstów wynikającego z alfabetycznego usystematyzowania nazwisk poszczególnych prelegentów. Wprowadza to wprawdzie demokratyczną równoważność wypowiedzi (zwłaszcza, że nie zamieszczono żadnych informacji na temat stopnia naukowego i afiliacji autorów artykułów), jednak buduje także strukturę o cechach postmodernistycznej chaotyczności. Czytelnik sam musi podjąć intelektualny wysiłek i pogrupować sobie poszczególne referaty w bardziej koherentne i wjajemnie powiązane grupy. Wówczas wyraźny stanie się między innymi problem możliwości interpretacyjnych fotografii, która we wszystkich poświeconych jej tekstach zatraca wymiar dokumentu i pojmowana jest jako narzędzie manipulacji w ręku tego, kto stoi za obiektywem lub ma inne możliwości wpływania na zawartość kadru. Ten aspekt ujawnia się nawet w uwagach odnoszących się do interpretacji opartego na zdjęciach prasowych malarstwa Richtera. Niemal podstawowym wątkiem w interpretacji Zuzanny Ilnickiej jest dokonana przez Richtera konfrontacja zdjęcia zmanipulowanego przez prasę w celu osiągania określonej wymowy politycznej z orazem malarskim, przywracajacym widzom możliwość subiektywnej oceny faktu.
 
Niewatpliwie treść poszczególnych wystąpień jest bogata pod względem wielości wątków i różnorodności ujęcia tematu. Nawet tradycyjnie ukierunkowany historyk sztuki odnajdzie w tomie materiał odpowiadający jego zainteresowaniom, jako że redaktorzy numeru nie zrezygnowali także z niezupełnie przystajacych do jego głównej problematyki tekstów poświęconych epitafiom nowożytnym i cmentarzom żydowskim. Może w przypadku ostatnich ze wspomnianych tekstów byłoby dobrze wzbogacić je o pewną warstwę teoretyczną. Świetnie sprawdziło się to między innymi w przypadku artykułu Małgorzaty Nieszczerzewskiej, która usytuowała fotografię postindustrialna w niezwykle stymulujących kontekstach interpretacyjnych (fenomenologia przestrzeni, koncepcja teraxniejszości zwielokrotnionej itp.). Aczkolwiek ich istnienie w obecnej postaci też ma określony sens. Uważna lektura zawartości aktualnego rocznika Opposite daje asumpt
do wielu istotnych przemyśleń. Wrocław urasta dzięki recenzowanemu tutaj pismu do rangi kluczowego ośrodka historii sztuki eksperymentującego w zakresie poglębionych interpretacji sztuki współczesnej. Należy życzyć Redakcji pisma, by jego kolejne wydania dorównały poziomem wydaniom powstałym do dnia dzisiejszego.

dr hab. Irma Kozina
Zakład Historii Sztuki
Wydział Nauk Społecznych
Uniwersytet Śląski w Katowicach